Nie wiem, ile władze PiS dały na mszę dziękczynną za "szturm na Trybunał", ale mogła to być znacząca kwota. Nie dość, że asysta policji przy wejściu wybranych przez Sejm sędziów do budynku Trybunału mogła podziałać jak strzał z defibrylatora na więdnące notowania PiS, to przede wszystkim przykryła konieczność zajmowania się zdarzeniem o wiele poważniejszym: naftowym dealem Donalda Trumpa z Władimirem Putinem.