Zamiast tłumaczyć się ze związków z upadłą giełdą kryptowalut Zondacrypto, która w miarę postępów śledztwa jawi się jako wielka pralnia pieniędzy, politycy PiS i Konfederacji przekierowują emocje wyborców w inną stronę: nie to jest ważne, czy nasz polityk zjadł antrykota w pięciogwiazdkowym hotelu na koszt szefa Zondacrypto, ale to, że Donald Tusk nie ostrzegł ludzi, że inwestowali w podejrzany biznes. Tyle że Donald Tusk ostrzegał.