Obecność w TK Zbigniewa Kapińskiego, zawiadującego pracami Sądu Najwyższego, była nieprzypadkowa. Słusznie odczytał, że skoro Żurek bierze się za porządki w Trybunale, to za chwilę przyjdzie kolej i na niego, a droga do podważenia nielegalnych izb w SN (na co są wyroki europejskich trybunałów), ma wieść właśnie przez Trybunał Konstytucyjny.