Spoliczkowanie przez studentów pogłębiło jego lęki i katastrofalnie wpłynęło na codzienne życie. Sprzyjało jednak pracy pisarskiej, bo zamknięty w gabinecie jak w klasztornej celi wznosił się na wyżyny swojego talentu. Sienkiewiczowi było żal Prusa, że ten dał się wciągnąć "ugodowcom" w ich lizusowskie akcje na cześć cara.