Niedzielny wybór Saksonii-Anhalt to tylko jeden ze wstrząsów, które nie dają zasnąć politykom w Berlinie. Drugi, choć znacznie bardziej cichy, dochodzi z samego serca Morza Śródziemnego. Gdy unijni dyplomaci z niepokojem patrzą na rosnące poparcie dla skrajnej prawicy w Niemczech, najmniejsze państwo Unii Europejskiej od dekad prowadzi własną, ryzykowną grę polityczną.