— Pomyślałem wtedy, że mógłbym ich wszystkich kupić, sprzedać i kupić jeszcze raz. Była między nami jakaś niewidzialna bariera, myślałem, że mogę ją zasypać pieniędzmi, ale to było niemożliwe — opowiada Marek. Anka: — Bogaci i z pochodzeniem gardzą biedakami, nowobogackimi, prostakami. A ci drudzy gardzą rozpuszczoną, nadętą elitką, która niczego nie osiągnęła własną pracą.