Były czasy, gdy amerykańscy politycy drżeli na myśl o ujawnieniu romansu czy nieopłaconego podatku. Dziś możesz być złodziejem, przemocowcem czy łapówkarzem i mieć spore szanse na mandat w Kongresie. Weźmy Kena Paxtona. Oskarżano go o oszustwa giełdowe, koledzy z partii chcieli go usunąć ze stanowiska za nadużycia, ukradł nawet długopis za 1 tys. dol. A wciąż ma szansę być republikańskim senatorem z Teksasu.